Przedszkole pilnie poszukiwane

Dziś temat, którym ostatnio żyjemy. Chcieliśmy posłać Młodego do przedszkola. Do tej pory czasem chodził na zajęcia dla maluchów i super, ale na sensowne musieliśmy jeździć dosyć daleko. Od września przedszkole byłoby w sam raz. On już samodzielny i mama odpępowiniona (u matek pępowina odpada znacznie dłużej i czasem utrzymuje się przez całe życie, gdyby ktoś nie wiedział). Niestety, chociaż przedszkoli sporo, to już miejsca w przedszkolu praktycznie nie ma. Zadziwia mnie tylko, że albo zgodzę się finansować czynsze itp za wynajem budynku (bo nie dyskutuję z sensownością opłat standardowych, pomimo że część mają i tak dofinansowane), albo mogę pomarzyć o przedszkolu. Niby tyle ich jest, ale jedne oszałamiają ceną, przynajmniej mnie, inne dobijają warunkami i wcale sporo tańsze nie są. Uroki bliskości Warszawy, czy co? Skoro teraz jest niż demograficzny to ciekawe, co w wyżu by się działo. Przecież miasto jest dumne z ilości i jakości przedszkoli i zgodnie z oficjalnym stanowiskiem wszyscy mają dostęp i tylko jakieś nadopiekuńcze kury domowe trzymają te biedne dzieci w domach izolując je od społeczeństwa.

Ok. Lepiej nie będę więcej pisać, bo… lepiej nie 🙂 Napiszcie, jak tam Wasze doświadczenia z przedszkolami. Może macie jakieś rady dla początkujących w tym temacie? Już się boję pomyśleć, co z posłaniem do szkoły będzie, brrr…

Pelkowe terrarium urządzone

Jak zapowiadałam – oto fotorelacja z Peleśkowego mieszkania:

Bez zbędnego gadania: z prawej część kuchenna z poidełkiem, tak jak wcześniej ustawionym w rolce po papierze toaletowym (stabilnie stoi). Michę tradycyjną zastąpiła tacka z tworzywa sztucznego (po jakichś czekoladkach), bo i tak Peleś wszystko wywalał, a tu grzebać może do woli i nic się nie rozsypuje. Świeże kąski w szklanej miseczce na tacce. Obok małe legowisko ze starej koszulki. Całość leży na szklanej półce dołączonej do witrynki 🙂 Półka jest też sufitem dla labiryntu z kartonu, który wcisnęliśmy pod spodem. Z labiryntu wyjścia są trzy, jedno z nich prowadzi pod szeroki, drewniany mostek. Ten wyplot z siana to przykrycie do koszyczka obok. Razem są małym schowankiem wyścielonym watowatym podłożem dla gryzoni. Tą watowatą wyściółkę Pelek ma też w domku. Świetnie zatrzymuje „zapaszki”.

detolf-lab

Część środkowa z domkiem, ogródkiem i piaskownicą. Przed domkiem chusteczki, żeby sam sobie wciągnął, co będzie chciał. Ogródek na razie chomik omija. Pelek nie jest jakimś strasznym niszczycielem, dlatego zamierzamy tam wsadzać sezonowe roślinki i świeże ziółka. Oczywiście jadalne dla chomików 🙂 Doniczka z prawdziwą ziemią zabezpieczona kamykami stoi w pojemniczku plastikowym (wysokim, żeby się nic nie rozlewało przy podlewaniu). Piaskownicę przenieśliśmy tą samą. Peleś, jak tylko wstanie, zaraz tam biegnie się wytarzać 🙂 (piasek dla szynszyli oczywiście).

detolf-ogdetolf-pias

Ostatnia część to plac zabaw z kołowrotkiem, kokosem, mostkami i tunelami. Kokos kiedyś był hamakiem, teraz jest raczej schowankiem, bo nie bardzo jest na czym go zawiesić tak, żeby chomik nie zwiał. Część tuneli jest zakopana w trocinach (te plastikowe, które robią częściowo za toaletę). Jako, że Peleś dopiero się wprowadził, pilnuje tego co najcenniejsze osobiście i uwił sobie gniazdko w tunelach obok kołowrotka. Co jak co, ale kółka nie odda!

detolf-pzabdetolf-pzab1

Nad placem zabaw leży pokrywka od jakiejś średniej Samli, bo trochę się boimy, żeby nie wyskoczył. Do tej pory nie próbował, ale kto wie co będzie, kiedy się zadomowi. Mostki są dosyć wysokie 🙂

Jak Wam się podoba? Piszcie, komentujcie. Wszelkie sugestie mile widziane 🙂

Jeśli kogoś zastanawia, co zrobiliśmy z Samlą… Cóż, teraz ukrywa się w niej inne stworzonko 🙂

samla

Zchomiczeliśmy

Co tam. Kolejny raz zmieniliśmy lokum chomiszcza na większe. Tym razem to prawdziwe terrarium i kolejnych zmian nie będzie! No, chyba że w wystroju…

Pudło stawało się coraz bardziej zagracone i trudno w nim było znaleźć chomika. Wyglądało też mało korzystnie, a przez mleczne ścianki mało widać. Żebyśmy się dobrze zrozumieli – to super lokum dla chomika, ale jak dla nas, mało estetyczne w wyglądzie. Byłoby świetne do pokoju dziecięcego, jednak chomik mieszka w naszej sypialni i jak mam wybór, to wolę mieć ładne terrarium.

Tak do końca nie jest to prawdziwe terrarium, bo takiej wielkości kosztowałoby znacznie więcej. Idąc za przykładem wielu już właścicieli chomików, postanowiliśmy adaptować witrynkę Detolf z Ikei. Nadaje się genialnie i jest śliczna. Chomik przez pierwsze kilkanaście minut szalał po wszystkim. Ostatecznie chyba czuje się trochę na widoku 😉 i ukrył się w tunelu pod trocinami, żeby się przespać.

Oto całość. Jutro postaram się dodać szczegółową fotorelację z terrarium, dla bardziej zachomikowanych. Dodaliśmy też własnej roboty labirynt 🙂

IMG_1705

Z cyklu „złote myśli TW”

Było mało abstrakcyjnie, to proszę. Wystarczyło wysłać TW z misją wymyślenia komiksu i patrzeć jak się męczy 🙂

Co do koszulek i kubków to kombinujemy jak tu uatrakcyjnić ofertę więc wszelkie sugestie mile widziane 🙂 Pomysł świeży więc jeszcze pewnie sporo się zmieni.

Zamówienia mogą obejmować też artrzecz.pl gdyby ktoś miał życzenie, ale wtedy kontakt przez stronę bezpośrednio do nas. W tej chwili głowonóg jest dostępny od ręki. Może udawać wielkanocne jajo.

Pelcio na wybiegu

Trochę prywaty na początek.

Banerek po prawej! Założyliśmy sklepik z gadżetami: koszulki, kubki, gdyby ktoś chciał. Zapraszam. Jak macie jakieś sugestie co do wzorów, to piszcie w komentarzach, z pewnością uwzględnimy 🙂

Chwilowo Peleś nas inspiruje:

wybieg5

Teraz na temat. W czasach dawno minionych nie wiedziałam, że takie maleństwo musi się wybiegać. Jak narzekacie na leniwego chomika, nudnego gryzonia, który tylko śpi i wcina, to polecam dać mu namiastkę wolności. 🙂 Im wybieg większy, tym chomik szczęśliwszy. Peleś biega jak strzałka i niesamowite jest, ile takie maleństwo ma po tych wyczynach dodatkowej energii.

Konstrukcja wybiegu prościutka, składana. Wystarczą kartony złożone „na zakładkę”. Wysokie na tyle żeby nie wyskoczył. 🙂 Kilka zabawek, choć wystarczą rolki po papierze toaletowym. Coś miękkiego, gdzie można się schować (nasza ścierka ukochana przez chomiszcza).

wybieg1 wybieg2 wybieg3 wybieg4

Popielec/Sezon ogrodniczy rozpoczęty

Mało ostatnio mamy czasu, dlatego dopiero teraz o tym piszę. Tegoroczny Wielki Post zaczynamy posadzeniem nasionek. Symbolicznie albo nie, w Popielec wysialiśmy rzeżuchę, owies, arbuza i cukinię. Plan jest taki, żeby w tym roku z balkonu zrobić warzywnik. Pierwsze próby zeszłoroczne, kiedy to pomidory zdominowały nasz balkon, wypierając kwiatki i wszystko inne, okazały się przerażająco skuteczne. Jeszcze pod koniec roku owocowały szalone na parapecie w sypialni i mieliśmy listopadowe pomidory z własnego parapetu.

ogród