Myśli…

TW: Już chyba nie jestem taki straszny 🙂 Chociaż nachodzą mnie czasem różne myśli…

O pracy…

O jedzeniu…

O pracy…

Chociaż w sumie… ja (prawie) zawsze myślę o jedzeniu. Hobbit ze mnie, ot co! Programistyczny hobbit i tyle.

Patrząc na temat szerzej, programiści i hobbity mają ze sobą wiele punktów wspólnych. I jedni i drudzy nie lubią opuszczać domów. Najlepiej czują się w zamkniętych, ciemnych pomieszczeniach. Cenią jedzenie, byle dużo i w regularnych odstępach czasu.

I nie lubią, jak im przychodzą niespodziewani goście. Klienci z poprawkami, na ten przykład…

Chyba odkryłem brakujące ogniwo ewolucji informatyków!

Wolveryzacja

TW: No i tak to jest, jak za bardzo na Kess naciskam na nowe komiksy. Ja naprawdę nie jestem taki straszny!

Oczywiście, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Właśnie się dowiedziałem, że w oczach mojej żony urastam czasami na czarnego, szablopalcego potwora z groźną miną. A wydawało mi się, że Wolverine był postacią raczej pozytywną. W tym moja jedyna nadzieja…

Komóreczka

Taka mała pierdółka, a zżera pół życia i nawet nie wiesz, kiedy zostajesz starym prykiem bez przyjaciół. Też się tak łatwo uzależniacie od dostępu do informacji i rozrywki ;P ? Wiem. Już pytałam. Tylko zdumiewa mnie co dzień od nowa, jak podstępna jest ta mała kreatura.

Nie macie wrażenia, że to „byleco” rozwala relacje? JA mam pewność. Głupia sprawa, ale w związku mi się pojawiła „ta druga” i nawet nie wiem kiedy zawłaszczyła sobie łóżko… o mężu już nie wspominając.

TW: Cóż dodać… I’m ashamed.