My little Werewolf – Pony

TW: Cóż, przyszedł czas na kolejny coming-out.

Tak, lubię serial „My Little Pony”. Tak, oglądam go z moim synem. I co gorsza – tak, oglądam go również samodzielnie. Czasami.

Wiem, że to dość infantylna produkcja. Przeznaczona raczej dla dzieci płci żeńskiej,  w wieku do 10 lat.

I cóż… I don’t care.

Serio, kiedy wracam z pracy i jestem zmęczony (albo ekstremalnie zmęczony, różnie bywa), czasem jedyne, czego potrzebuję, to dawka infantylnego optymizmu.

Kess, jak można się domyśleć z komiksu, mojej pasji nie podziela. Skrycie się ze mnie śmieje, jestem tego pewien. Trudno. Życie byłoby smutne bez odrobiny dziecięcej radości. W tym przypadku dość mocno dziecięcej :).

Nie ukrywajcie się, wiem, że macie tak samo!

Najlepszy Eksperyment Ever!

Zaległy z piątku.

Właściwie, to dodawanie w jakiś konkretny dzień niezbyt mi wychodzi. Ostatecznie zamierzam dodawać coś, kiedy zrobię to, co będę chciała dodać. Niekoniecznie będę się zmuszać do wrzucania obrazków, kiedy nie będę miała weny.

To jest dowcip na poziomie 5 latka i właśnie takie rzeczy śmieszą Pana M. Nauczył się tego na pamięć i powtarzał z uporem maniaka. Jeśli to kogoś rozbawiło to widocznie młode macie poczucie humoru.  Mnie to bawi.

TW: A mnie to jakoś nie śmieszy. Może dlatego, że jestem bohaterem (nie)koniecznie pozytywnym tej historii. Cóż, każdy z nas ma swego mola, co go gryzie. Nie, żebym się jakoś przejmował, absolutnie! I tego będę się trzymał.

Ninja Christmas

Hej,

Mamy nowego mieszkańca w domu. Małe całe czarne chomiczydło.

Tym razem chomik syryjski. Mieszka z nami od września zeszłego roku i dalej spać nie daje. Zwierz przygarnięty z ogłoszenia. Wygląda tak:

k2

k3 k4 krecik-1

…i nie nazywa się Ninja tylko Krecik. Ninja to wykonywana profesja nie imię 🙂

TW na temat chomika:

Mały, czarny, spać nie daje. Trudno więcej powiedzieć 🙂 Ale spróbuję.

Czasami faktycznie myślę, że to ninja. W dzień trudno go znaleźć, bo ukrywa się przed nami z sobie tylko wiadomych przyczyn. Za to w nocy… idę do łóżka, sprawdzam, chomika brak. Kładę się, cisza spokój… I nagle „tur tur tur, trzask”! A jednak jest. Schował się skubany i tylko czekał na chwilę mojej nieuwagi.

A zabierać ciągle kołowrotek, jakoś niehumanitarnie. A raczej nierodentiarnie…

Współistnienie człowieka z naturą bywa kłopotliwe…