Skacząc w nieznane

Dziś Kess przesłała mi rysunek z poleceniem, cobym jakiś tekst do niego wymyślił. Myślałem zatem, i myślałem… I naszła mnie następująca refleksja.

Nie oszukujmy się. Lubimy bezpieczeństwo. Oczywiście zdarzają się wyjątki od tej reguły, ale dla większości z nas niepewność jest uczuciem niemiłym i bardzo niepożądanym. Wolimy siedzieć w cieple, niż przemierzać niezbadane szlaki.

Choć, cytując słowa piosenki…

(…) czasem kropla z oczu
po policzku w dół się stoczy
i to dziwne drżenie rąk.

Skok w nieznane niekoniecznie musi tyczyć się podróży. Ilu z nas tkwi w swojej obecnej pracy, czy na swoich obecnych studiach tylko dlatego, że boi się coś zmienić? Albo jeszcze inaczej – nie czytamy artykułów, nie oglądamy filmów, które podważają naszą wizję świata? Lękamy się wyjść ze swojej strefy komfortu i stanąć przed nieznanym. Skoczyć w przepaść.

Na dole może być gorzej. Ale może być też lepiej. A mogą też – to się niekiedy zdarza – czekać koty.

Więc chyba czasem… warto?

Dodaj komentarz