Mała syrenka

Hej!

Mały update tego, co u nas 🙂

  1. Ćwiczę odcinanie pępowiny i wysłałam dziecko z zapaleniem płuc nad morze. Spokojnie, pojechał z babcią lekarzem, ale kosztowało mnie to masę nerwów (i kosztuje nadal).
  2. Poza tym zapalenie płuc chyba postanowiło zostać ze mną, więc muszę się troszkę podleczyć. Dla wtajemniczonych – inne badania w normie, więc szpital mnie nie chciał zatrzymać na dłużej. To baaardzo dobra wiadomość 🙂
  3. Na ukojenie macierzyńskich tęsknot – mała syrenka. Taka mała rada dla tych, co chcą być lepsi w rysowaniu. Kiedy nie idzie wam planowana praca, zróbcie coś zupełnie od czapy, czego nigdy wcześniej nie rysowaliście i nie przerywajcie, aż obrazek będzie skończony, nawet jeśli zupełnie się Wam nie podoba.  Na mnie to do działa i wychodzą czasem takie cośki 🙂

Dodaj komentarz