Nasze skocze stadko

Od 4 dni mieszkają u nas 3 Myszoskoczki. Przygarnięte z ogłoszenia. Miały być dwa maluszki. Okazało się, że ich tata też nie ma się gdzie podziać, więc są trzy. Same chłopaki 🙂

Gucio: Najmniejszy, ale dość ufny i odważny. Przecudnie wtula się w tatusia 🙂

Guć1 Guć2

Killua: Mysz o morderczym spojrzeniu. Nie przepuści żadnej rolce, ani niczemu co zdecydował zamordować. Nie specjalnie chce się bratać z ludźmi.

IMG_5427 Kilu1 Kilu2 Kilu3 Kilu4

Tatko: Spokojny, chyba starszy niż deklarowano. Jak już urządził gniazdo młodzieży, zajął pozycję strategiczną w najwyższym punkcie i drzemie… albo obmyśla jak opanować świat.

R1 R2

Przepraszam za kiepskie zdjęcia, ale nie chciałam myszy stresować niepotrzebnie. Zrobiłam mało i z daleka ;P

3 myśli nt. „Nasze skocze stadko

  1. Aleksandra Michel

    Tatko jaki spolegliwy 🙂 Fajniaste chłopaki! Tylko tą klatkową część radziłabym odinstalować, skoczki to głupeczki, pchają te długie giry tam gdzie nie trzeba, nie są najlepszymi alpinistami i niestety niejeden już się połamał na takich akrobacjach. Stadko będziecie powiększać, czy zostawiacie trójkę i zobaczycie co los przyniesie?

    Odpowiedz
  2. Kess Autor wpisu

    Na razie część klatkowa robiła za miejsce do stawiania misek, poidełka etc. Tatko raz nawet chciał się wspiąć, ale trochę to tak wyglądało jak gdyby sprawdzał teren. Na dole klatki dałam deskową podłogę na całości z jedną szczeliną na wejście. Wysokość wtedy nie jest zbyt duża. Muszę pomyśleć jak to rozwiązać żeby misek nie zakopywały na dole. Niziutki ten nasz detolf. Klatka w sumie też.
    Trochę bym się bała stadko powiększać, jak na razie, bo o łączeniu wiem mało. Miały być dwa, wyszły trzy bo nikt nie chciał tatusia. Trzy do jednego… hm. Może łatwiej by było kiedy są małe dobrać jeszcze jednego młodzika. Tylko skąd? Nie chciałam kupować. Na razie czekamy jak się sprawa rozwinie. W poniedziałek idziemy do weterynarza skontrolować stadko i zobaczymy w jakiej są kondycji.

    Odpowiedz
  3. OlaBoga

    Też miałam myszoskoczki 😉 Parkę i straszny problem się pojawiał, gdy Gryzelda rodziła…
    Ciekawe umaszczenie mają te Wasze chłopaki, nie widziałam jeszcze takiego 😉
    Pozdrowienia dla Waszych gryzoni od Pusi (szyszka^^)

    Odpowiedz

Dodaj komentarz