Zabawki forever

Temat zabawek wiecznie aktualny. Majówkowy jarmark za nami i pierwsze ofiary już są.

Na temat ilości zabawek zdania w domu są podzielone. No bo jak tu nie kupić uroczej drewnianej kołatki, kiedy już dawno obiecało się dużo bardziej hałaśliwy gwizdek, a dziecko właśnie porzuca marzenie o zagwizdaniu rodziców na śmierć na rzecz całkiem ładnie wykonanej zabawki (nasze wspomnienia z dzieciństwa itp)?

Cóż… kołatka już nie kołacze! Wielki fan smerfa pracusia sprawdził, jak działa i już nie działa. Właściwie mnie to nawet cieszy, bo nie hałasuje, ale stosik rośnie. Może nie tak spektakularny, jak na obrazku, ale rośnie razem z dzieckiem.

TW:

Tak w ogóle, to próbujemy znaleźć jakiś rozsądny kompromis w ilości zabawek, jakie pan M posiada, ale nie jestem pewien, czy nam się to udaje. Będziemy wdzięczni za opisy Waszych doświadczeń w tym temacie, czy to jako obdarowujących, czy obdarowanych.

2 thoughts on “Zabawki forever

  1. Łukasz Suchenek

    My robimy tak, że mniej więcej połowa zabawek jest schowana po szafkach i jak widzimy, że zabawki częściej leżą się nimi dzieci bawią, to wymieniamy. Następuje to co kilka miesięcy… albo rzadziej, jak nie mamy czasu na tak błahe sprawy, bo stosy prania czekają na swoją kolej 😉

    Odpowiedz

Dodaj komentarz