Zabawy z dzieckiem: Pieczenie mięs

TW:

Przychodzi w życiu rodzica taki moment, że pożąda interakcji ze swoim potomkiem nieco bardziej skomplikowanych, niż zmienianie pieluch, zakładanie ubrań i ogólnie obsługi technicznej dziecka. Zazwyczaj interakcje owe przybierają formę gier i zabaw.

W przypadku Pana M zabawę można podzielić na trzy etapy:

Ekscytacja – czyli ojej, będziemy się bawić. Zaczyna się po zapadnięciu decyzji o nadchodzącej rozrywce i trwa podczas przygotowań do niej. Objawia się ogólnym przeszkadzaniem rodzicowi w wyżej wzmiankowanych przygotowaniach i kończy mniej więcej w momencie ich zakończenia.

Irytacja – czyli ja to zrobię. W tej fazie Pan M koniecznie chce postawić na swoim i nie przyjmuje do wiadomości, że większość gier ma ustalone wcześniej zasady. W nielicznych przypadkach, w których reguły zostają zaakceptowane, Pan M postanawia wykonywać ruchy za wszystkich uczestników, prawdziwych i wyimaginowanych.

Negacja – czyli jaka zabawa. Ta faza ma początek mniej więcej pięć minut po rozpoczęciu rozgrywki, w momencie, w którym rodzice zaczynają się w nią wciągać. Pan M traci jakiekolwiek zainteresowanie toczącymi się wydarzeniami i idzie poszukać kolejnej ofiary.

Od reguł istnieją jednak – jak to w Polsce – wyjątki. Takim jest gotowanie i pieczenie. Pan M uwielbia te czynności i, co ciekawe, faktycznie jest w stanie więcej w nich pomóc, niż zaszkodzić. Pod warunkiem nieustannej kontroli rodzicielskiej.

Możliwe efekty braku takiej kontroli przedstawia dzisiejszy komiks.

Dodaj komentarz