Beznadziejna „Gra o Tron”

Moi Drodzy,

Oglądnęłam sobie ostatnio część piątego sezonu „Gry o Tron” i szkoda mi zmarnowanego czasu. Tata Wilkołak już dawno tego nie ogląda, a ja też nie jestem zdeklarowanym fanem. Tym razem naszło mnie żeby zobaczyć co tam słychać u bohaterów Martina i hm…

Ale to beznadziejne! Nie chodzi mi o rozmach z jakim serial jest kręcony, a książka napisana. Ani o świetną jakość zdjęć, kostiumów itp, ale co za marnotrawstwo. Tyle świetnego potencjału, aktorów, scenarzystów, kostiumologów, całej ekipy (widziałam dokument jak robili ten serial) dla tak smętnego i męczącego efektu. Fabuła jest coraz bardziej dobijająca, głupio okrutna. Nie wnosi zupełnie nic poza epatowaniem wszechogarniającą beznadzieją i podkreślaniem co jakiś czas znikomości ludzkiego losu. Rany. Nie szkoda tego całego zaplecza na wmawianie ludziom jacy są beznadziejni.

Zupełnie nie rozumiem fenomenu tej książki i serialu. Może mi to ktoś wytłumaczyć? Pozostawia we mnie tylko niesmak. Żal mi bardzo zmarnowanego potencjału. Jak ktoś chce sobie takich smaczków poszukać to historia, ta prawdziwa ma dużo więcej do zaoferowania i zaczynając już od choćby polskich Mieszków przez całą historię Europy czy Świata znalazło by się. Martin też pewnie czytywał i wiele inspiracji czerpał. Jestem jednak przekonana, że ta a nie inna historia jest po to żeby się z niej czegoś nauczyć. Żeby nie powielać okrucieństwa i nie stawiać go za nie tyle wzór co możliwą opcję do naśladowania. Nie jestem aż tak liberalna i oby nikt nie był bo marny nasz los.

No dobra, nie idąc już w takie dosłowne dywagacje naiwnie oczekuję od beletrystyki i fantazy czegoś więcej. Jeśli już mam poświęcić na to mój czas to chciałabym chociaż przy tym odpocząć, albo mieć dobre samopoczucie po skorzystaniu z tego dobra kultury, albo żeby mnie to do konstruktywnych przemyśleń skłaniało, a ty zonk. Przyłażą mi za to na myśl scenki bezsensownego okrucieństwa i beznadziei losu bohaterów. Wydaje mi się, że łapię odniesienia do obecnych czasów i czyje bolączki chce autor przedstawić (tzw „co autor miał na myśli”) jednak tak dogłębnie się z jego odniesieniami nie zgadzam, że szkoda pisać.

Słowem, jeśli ktokolwiek to przeczytał do końca może byłby tak uprzejmy i wyjaśnił mi o co  biega fanom tego cyklu? Nad czym się tak zachwycać?

12 thoughts on “Beznadziejna „Gra o Tron”

  1. Angel-a CzarnaAngel-a Czarna

    Pocieszę Cię-ten fenomen powoli zanika. Obecnie jest „milion” wątków, każdy rozgrzebany, zostawiony w „lesie” i nic sensownego się nie dzieje. Wszyscy giną, albo są gwałceni w brutalny sposób i ludziom powoli przestaje się to podobać. Sama czekałam na nowy sezon jak na szpilkach. Obejrzałam 4odcinki i hm rozczarowałam się podobnie jak Ty. W przedostatnim odcinku porwała mnie scena ze smokiem. Stwierdziłam ok. zobaczę też i ostatni. NIE. NIE. NIE! „Boże, czy ty to widzisz?!”
    I tak jak już ktoś napisał „Wiesz, że oglądasz GoT jeśli scena gdzie 2 osoby skaczą z wielkiego muru budzi największe nadzieje”.

    Odpowiedz
    1. Tomasz StruczyńskiTomasz Struczyński

      Jak to już Kess napisała, ja po pierwszym odcinku stwierdziłem, że to nie jest serial / książka dla mnie. Zdarzało mi się czytać skrajnie pesymistyczne powieści fantasy („Kroniki Thomasa Covenanta Niedowiarka”, na ten przykład), ale ile można…

      Odpowiedz
    1. Mikołaj TokarskiMikołaj Tokarski

      Ja się zgodzę. Niedawno skończyłem czytać ostatnią książkę z seri. To, co można o niej powiedzieć z pewnością to to, że jest długa. Ale gdy ktoś mnie pyta, czy Pieśń Lodu i Ognia to dobra książka? Szczerze mówiąc nie. Pomimo ogromu świata przedstawionego, ilości wątków, bohaterów, miejsc, fabuła pełna okrucieństwa i dekadentyzmu jest zdecydowanie dołująca. Do tego język wydaje mi się niezbyt bogaty (ale to może też kwestia przekładu).
      Czas się zabrać za coś polskiego.

      Odpowiedz
  2. Kamil “Wrathu” Kwiatkowski

    W moim odczuciu wiele z wymienionych rzeczy jest siłą serii, jeśli spojrzeć na to trochę pod innym kątem. Dzięki całej tej beznadziei krótkie momenty triumfu są bardziej wartościowe – tak jak z magią i zombie, serial nie jest nimi przepełniony, ale jak się pojawiają, to mam wrażenie, że sprawiają lepsze wrażenie. A gdyby wszystko szło ładnie, dobrze, a granice dobra i zła byłyby jasno nakreślone, to byłoby po prostu kolejne fantasy. A fakt, że tak wiele momentów wywołuje mocne emocje – to chyba uznałbym za zaletę. A żal po utracie bohaterów? To może świadczyć o tym, że zostali na tyle ciekawie napisani, że ludzie się do nich przywiązują.
    Generalnie w dziełach kultury złe zakończenia zawsze były dla mnie ciekawsze. Dają więcej do myślenia. Aczkolwiek ciekawe jest, że pomimo całej tej brutalności (która niektórym, być może szukających innego rodzaju rozrywki, może się nie spodobać), z jaką bohaterowie są traktowani, serial dotarł do tak wielu milionów widzów… Przyczyna musi leżeć gdzieś indziej.
    Inną zaletą, tak już odchodząc od bólu i beznadziei, moim zdaniem, jest różnorodność gatunkowa, jeśli mógłbym to tak nazwać. Mamy mnóstwo bohaterów, wśród których każdy (a przynajmniej wielu) znajdzie kogoś dla siebie, na wielu szerokościach geograficznych bardzo rozległego fikcyjnego świata. Wielu bohaterów reprezentuje różne spotykane już w kulturze archetypy, ale często zniekształcone i pokazane w inny sposób. Jeśli komuś nie przypadnie do gustu marząca o księciu z bajki Sansa, albo Daenerys ze smokami, może doceni polityczne intrygi w Królewskiej Przystani, podróże Ogara i Aryi, albo też po prostu będzie czekać na apokalipsę zombie.

    Przeczytałem książki czekam na kolejne sezony serialu i książki także.

    Odpowiedz
    1. Kess Autor wpisu

      Tylko czy warto dla tych kilku sekund przekopywać się przez tonę szamba. Poza tym nie za bardzo łapię gdzie tu triumf i czyj? Chyba Martina, że ta cała akcja marketingowa pod hasłem „och napisałem tak żeby nie nakręcili, a oni nakręcili” i kasa, kasa, kasa. U mnie to nie wywołuje mocnych konstruktywnych emocji tylko znużenie przemocą i żadna najlepiej skrojona intryga nie zrekompensuje mi straconego czasu.
      Historie bohaterów jak tylko zaczynają się rozkręcać, żeby można było wyciągnąć z ich egzystencji głębsze wnioski, kończą się ich brutalną i bezsensowną śmiercią. Brakuje mi tu głębszych treści/przemyśleń.
      Wątków jest za dużo. Zamiast poprowadzić kilka sensownie mam wrażenie, że niektóre są dodane np dla tzw. politycznej poprawności.
      Czytałam trochę „trudnych książek” ze smutnym zakończeniem i lubię takie, o ile autor ma coś ważnego do przekazania. Jednak GoT do takich nie należy jak dla mnie.
      Miliony ludzi czymś się zachwycają, cóż…widać im czasu nie szkoda, mają w nadmiarze. Wolała bym tylko żeby nie wczuli się za bardzo w bohaterów i nie powielali tego co tam Martin opisuje bo wariatów na świecie nie brakuje i nie potrzebujemy nowych 😉

      Odpowiedz
  3. Andrzej ChrystyniakAndrzej Chrystyniak

    Witaj w klubie. Po 2 odcinkach czuliśmy z Ewelina lipę. Dotrwaliśmy do połowy 2 sezonu mówiąc sobie „no musi być w tym coś dobrego, przecież tyle ludzi się tym zachwyca, a na imdb ocena oszałamiająca”. No ale polegliśmy.
    Totalnie bezsensowny dla nas serial. 0 sympatycznych bohaterów (no był jeden, ale Sean Bean zawsze ginie, co nie?), nudne przegadane sceny, każdy każdego pieprzy (a żeby było „ciekawiej” to kazirodztwo, nekrofilia i co tam sobie zapragniemy), intrygi rodem z Mody na sukces rozwinięte o ohydę i brutalność.
    Jak mają ze sobą walczyć, to nawet sceny bitwy nie ma (tak przynajmniej było w 1 i połowie 2 sezonu) tylko pokazują jej rezultaty (o porwali Jamiego Lannistera jak nikt nie patrzył 🙂 ).

    Czasem mam do czynienia z filmami, czy serialami, które mi się nie podobają, ale wiem za co mogą podobać się innym. Nawet potrafię, niektóre uznać za wybitne, chociaż sam się na nich wymęczyłem.

    Ale w Grze o tron nie dostrzegam kompletnie niczego. Jedyna odpowiedź jaką udało mi się wmyślić, to realizacja chorych żądzy i golizna. To pierwsze bardzo smuci, a do drugiego lepszy jest Playboy 🙂

    Odpowiedz
  4. Tata WilkołakTata Wilkołak

    Dzięki za wasze opinie. Nie spodziewałam się tak dużego odzewu, więc tym bardziej dzięki. Dodałam jeszcze swoje „trzy grosze” w odpowiedzi na komentarz Kamila, na stronie, gdyby to kogoś interesowało.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz