Kasa, kotku

TW:

Pewna powieściopisarka powiedziała kiedyś, że kobiety mają skłonność do oszczędzania na jedzeniu, a mężczyźni – na wszystkim, oprócz jedzenia. Coś w tym jest. Widzę to szczególnie, gdy jestem głodny – jestem wtedy przekonany, że na pewno będę w stanie zjeść… wszystko. Odbija się to niestety na moim portfelu, a później żołądku (zakupionych potraw oddać nie można, a wyrzucać szkoda).

Czasem może się zdarzyć, że odbije się to nie tylko na moich finansach… choć w rzeczywistości nie było wcale tak źle! I większość pieniędzy Kess oddałem. 🙂

A Wy, też tak macie? Albo Wasi partnerzy/partnerki? Ciekawi mnie, czy mój przypadek jest odosobniony, czy mogę zakładać klub anonimowych żarłoków głodomorów…

Dodaj komentarz