Koty mi się śnią…

Macie tak czasem, że kątem oka widzicie kota, a tak naprawdę to coś sobie tam leży i nie jest nawet podobne? Tęskni nam się dalej i dziś marudzę. Będę pewnie smęcić przez jakiś czas.

W sumie to niesamowite jest, jak dzieci sobie świetnie radzą z takimi rzeczami. Pan M tęskni i czasem płacze (bo tęskni), ale ostatnio zapowiedział, że trzeba teraz, jak to On ujął: „zaprosić jakiegoś kota do mieszkania w naszym domu”. Tak też pewnie zrobimy… za jakiś czas.

1 thought on “Koty mi się śnią…

Dodaj komentarz