3 thoughts on “Małe złośliwości małżeńskie…

    1. TiS

      No to widzisz, masz szczęście. W przypadku Kess, sprawa jest nieco gorsza, bo faktycznie ma dość… „ekspansywną” wyobraźnię i sama myśl o takim zdarzeniu może boleć.

      W sumie u mnie jest podobnie, choć w mniejszym stopniu, dlatego ją rozumiem. Co nie znaczy, że czasem nie chcę zagrać jej nieco na nerwach.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz