Skacząc w nieznane

Skacząc w nieznane

Dziś Kess przesłała mi rysunek z poleceniem, cobym jakiś tekst do niego wymyślił. Myślałem zatem, i myślałem… I naszła mnie następująca refleksja.

Nie oszukujmy się. Lubimy bezpieczeństwo. Oczywiście zdarzają się wyjątki od tej reguły, ale dla większości z nas niepewność jest uczuciem niemiłym i bardzo niepożądanym. Wolimy siedzieć w cieple, niż przemierzać niezbadane szlaki.

Choć, cytując słowa piosenki…

(…) czasem kropla z oczu
po policzku w dół się stoczy
i to dziwne drżenie rąk.

Skok w nieznane niekoniecznie musi tyczyć się podróży. Ilu z nas tkwi w swojej obecnej pracy, czy na swoich obecnych studiach tylko dlatego, że boi się coś zmienić? Albo jeszcze inaczej – nie czytamy artykułów, nie oglądamy filmów, które podważają naszą wizję świata? Lękamy się wyjść ze swojej strefy komfortu i stanąć przed nieznanym. Skoczyć w przepaść.

Na dole może być gorzej. Ale może być też lepiej. A mogą też – to się niekiedy zdarza – czekać koty.

Więc chyba czasem… warto?

Mały autoportret, czyli jestem kotem

Mały autoportret, czyli jestem kotem

Masz zły dzień, narysuj siebie jako zwierzaka 🙂

Zaczynam nowy szkicownik i na dobry początek coś miłego, kociego i totalnie dla przyjemności.

Napiszcie, co o tym myślicie. A gdyby ktoś chciał sobie poprawić humor w ten sam sposób – podsyłajcie! Chętnie zobaczę Wasze prace.

Trochę szczegółów technicznych:

  • Oryginalna wielkość to A6. Malutki szkicownik Moleskine.
  • Markery Copic i BrushMarkery Winsor & Newton.
  • Cienkopis Pigma Micron 005.
  • Dodatkowo coś do białych linii, czego jeszcze nie umiem używać i napaćkałam.

Gekon

Gekon

Hej, dawno się nie odzywaliśmy!

Nowy rok powitajmy gekonem, bo zacne to zwierzątko. I różowe.

TW:

W nowy rok weszliśmy z nowymi siłami… a nie, wróć. Weszliśmy z Kess kaszlącą niczym stary gruźlik. Średnio to zwiększa wenę i kreatywność, delikatnie mówiąc. Dobrze chociaż, że pan M się jakoś trzyma…

Cóż, byle do przodu. Czego sobie i Wam serdecznie życzymy!

P.S. Gekona referencyjnego możecie znaleźć tu: https://pl.pinterest.com/pin/424534702359119328/

Kiedy kot głośnomyśli w Twojej głowie…

Kiedy kot głośnomyśli w Twojej głowie…

Kota już nie mamy, ale TW ma swojego, wewnętrznego. Czasem skubany nawet gada…

TW:

Takie moje paranoje. Kot jaki jest, każdy widzi. Miła mrucząca kulka. Cóż, przynajmniej z pozoru. Mój wewnętrzny futrzak to wredne zwierzę, które lubi komentować (ironicznie) to, co robię. I czasem to jego metaforyczne myślenie przedostaje się do mojej świadomości. Efekty – zazwyczaj takie, jak na obrazku. Wredzioch jeden… Czasem wyłazi ze mnie i jest jakby bardziej… realny.

Ostatnio byłem chory – gorączka, leżenie w łóżku (bo wstawanie owocuje zawrotami głowy i decyzją, żeby jeszcze tego nie próbować). I co? Musiał się wtrącić. Że niby inni mają gorzej. No mają, i co z tego?

Ech, nawet pochorować w spokoju nie dadzą…

Taki dzień…

Taki dzień…

Od pewnego czasu codziennie rysuję coś ot tak, dla siebie. Żaden z tego challenge, takie ćwiczenia bardziej. Dość mozolne, bo jak już trzeba usiąść przed kartką włącza się zaraz automat „a właściwie co? Nie mam pomysłu. Nie mam weny. Mam masę roboty”. I tym podobne.

Dlatego rysuję byle co i przechodzę dalej. Nie, żeby się podobało, tylko żeby było. Wychodzą różne potworki 🙂 Mam poczucie i przekonanie, że uczę się, nawet jeśli faktycznie wygląda tak, jak bym się cofała.

Kwiatki dla Was mam. O!

Sowa

Mała syrenka

Mała syrenka

Hej!

Mały update tego, co u nas 🙂

  1. Ćwiczę odcinanie pępowiny i wysłałam dziecko z zapaleniem płuc nad morze. Spokojnie, pojechał z babcią lekarzem, ale kosztowało mnie to masę nerwów (i kosztuje nadal).
  2. Poza tym zapalenie płuc chyba postanowiło zostać ze mną, więc muszę się troszkę podleczyć. Dla wtajemniczonych – inne badania w normie, więc szpital mnie nie chciał zatrzymać na dłużej. To baaardzo dobra wiadomość 🙂
  3. Na ukojenie macierzyńskich tęsknot – mała syrenka. Taka mała rada dla tych, co chcą być lepsi w rysowaniu. Kiedy nie idzie wam planowana praca, zróbcie coś zupełnie od czapy, czego nigdy wcześniej nie rysowaliście i nie przerywajcie, aż obrazek będzie skończony, nawet jeśli zupełnie się Wam nie podoba.  Na mnie to do działa i wychodzą czasem takie cośki 🙂